Polak, Chorwat, dwa unijne bratanki?

numer 2535 - 20.01.2020 ▶ Publicystyka

Już niemal trzy tygodnie trwa pierwsza w historii Unii Europejskiej prezydencja Chorwacji – najmłodszego członka UE. Republika Chorwacji przystąpiła do Unii sześć lat temu, a sześciomiesięczne kierownictwo w UE objęła symbolicznie w momencie, kiedy Wspólnotę Europejską opuszcza po 47 latach Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.

Państwo ze stolicą w Zagrzebiu przystąpiło do UE jako czwarte z Bałkanów: po Słowenii (2004) oraz Bułgarii i Rumunii (2007). Ten ponadczteromilionowy kraj, znany jako kierunek wakacyjnej turystycznej destynacji niemal miliona naszych rodaków rocznie oraz potęga w sportach zespołowych (piłka nożna, piłka ręczna, koszykówka) i sportach, uwaga, zimowych (zwłaszcza narciarstwo alpejskie i skoki), objął prezydencję w decydującej fazie negocjacji dotyczących budżetu UE na lata 2021–2027. Ów siedmioletni budżet będzie domknięty za prezydencji niemieckiej (od 1 lipca do 31 grudnia 2020 r.), ale zasadnicze jego zręby będą przygotowane do 30 czerwca – Zagrzeb został więc wrzucony na głęboką wodę.

Przepływ pracowników – w kontrze do Niemiec i Francji

W zeszłym tygodniu w Parlamencie Europejskim w Strasburgu przedstawiono wspólne oświadczenie Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej w sprawie planu działania prezydencji chorwackiej.

Polska popiera wiele propozycji naszego bałkańskiego partnera. W naszym wspólnym interesie jest pogłębianie rynku wewnętrznego, co jest korzystne dla ekspansywnych polskich firm. W ostatnich latach nastąpiło odejście – pod pretekstami prospołecznymi – od unijnych fundamentów w postaci wolności przepływu pracowników. Wyraźnie było to widać w obszarze transportu drogowego. Należy docenić, że Chorwacja jako jeden ze swoich priorytetów uznała zwiększanie konkurencyjności Unii między innymi w zakresie usług. Dla nas to dobrze. Czy jednak Niemcy, Francja i choćby Austria, które najbardziej gorliwie i dość skutecznie blokowały tę jedną z podstawowych wolności europejskich poprzez wprowadzenie limitów dla kierowców z polskich firm transportowych jeżdżących poza ojczyznę (nasze firmy w tym sektorze zatrudniają pół miliona ludzi i są numerem 1 w branży na Starym Kontynencie), pozwolą Chorwatom wyjść w tej ważnej gospodarczo i prestiżowo sprawie poza sferę werbalną?

Polityka spójności łączy, praworządność dzieli

Chorwacja akcentuje w swoich priorytetach rolę polityki spójności, co oczywiście zyskuje poparcie naszego kraju. W interesie obu państw i w zasadzie niemal całego regionu jest brak zgody na cięcia polityk traktatowych, jak i niemającą gospodarczego uzasadnienia zmianę – w proponowanym budżecie UE 2021–2027 – w metodzie alokacji środków z polityki spójności. Chcielibyśmy uwierzyć, że chorwacka prezydencja dokona głębokiej korekty w tych kwestiach. W interesach i Zagrzebia, i Warszawy jest zablokowanie proponowanego przez Komisję Europejską tzw. pakietu nowych zasobów własnych. Są to zasoby oparte na nierecyklingowanych opakowaniach ze sztucznych tworzyw. Uderza to w biedniejsze kraje członkowskie UE, a Chorwacja obok Polski mimo sporego wzrostu PKB per capita wciąż należy do siedmiu najmniej zamożnych krajów Unii.

Zagrzeb podkreśla, że „rozwój gospodarczy UE musi pozostać zgodny z polityką klimatyczną”. Tyle że diabeł tkwi w szczegółach. A te szczegóły dla Polski i Chorwacji są kluczowe.

Polski rząd i europosłowie Prawa i Sprawiedliwości poprą te priorytety Chorwacji, które dotyczą zwiększenia bezpieczeństwa państw Unii w wymiarze wewnętrznym i zewnętrznym oraz – uwaga – zachowania integralności strefy Schengen. Z kolei w interesie Chorwacji jako kraju potencjalnej destynacji imigracyjnej leży poparcie polskich postulatów dotyczących właśnie kwestii imigracji. W interesie obu państw, ale i całej UE-27, jest tworzenie nowego systemu azylowego, który zapewni trwałe odzyskanie pełnej kontroli nad migracją do Unii i zabezpieczy bezpieczeństwo zewnętrznych granic. I Warszawa, i Zagrzeb źle przyjmują propozycję łączenia przepisów dotyczących polityki azylowej do oceny mechanizmu funkcjonowania strefy Schengen i jego ewaluacji.

To, co nas na pewno od Chorwacji różni, niestety, to jej zapowiedź „kompleksowego ujęcia zasady praworządności”. Sprowadza się ono do powiązana subiektywnej oceny stanu praworządności w danym kraju z unijnym budżetem.

Nie chodzi tu zresztą tylko o stanowisko Polski. Propozycję tę we wrześniu 2018 r. bardzo ostro, a jednocześnie merytorycznie skrytykował Europejski Trybunał Obrachunkowy w Strasburgu. Również służby prawne Rady Europejskiej uznały, że propozycja Komisji Europejskiej w tym zakresie jest niezgodna z traktami europejskimi. Co więcej, nie można w tym zakresie wychodzić poza procedurę określoną w art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE), czyli nie jest to wniosek niezależny i autonomiczny od art. 7.

„Tak” dla rozszerzenia UE, „nie” dla oszustw podatkowych

Z kolei Polska całkowicie popiera propozycję Zagrzebia w zakresie „ochrony interesów finansowych UE i państw członkowskich”. Można nawet powiedzieć, że Zagrzeb kroczy tu drogą wytyczoną przez Warszawę, bo to przecież rząd RP skutecznie walczy z oszustwami w obszarze VAT, bardzo ograniczając tzw. lukę VAT-owską. I to właśnie polski rząd zaproponował stworzenie na poziomie Unii koalicji na rzecz zwalczania systemowych oszustw podatkowych. Akurat ten miesiąc to termin pierwszego spotkania tej koalicji w Warszawie.

Zdecydowanie wspieramy również propozycję Chorwacji dotyczącą przyspieszenia procesu rozszerzenia UE o kraje zachodnich Bałkanów. Oba państwa, jak widać, wolą integrację europejską rozszerzać, a nie ją pogłębiać. Polska jest za tym, aby za dwa miesiące – podczas szczytu Rady Europejskiej przed majowym szczytem krajów Bałkanów Zachodnich właśnie w Zagrzebiu – podjąć decyzję o otwarciu przynajmniej traktatów akcesyjnych z Macedonią Północną i Albanią.

Od pewnego czasu w Unii Europejskiej funkcjonują tzw. tria prezydenckie. Chorwacja jest ostatnim państwem w ramach tria z Rumunią (I połowa 2019) i Finlandią (II połowa 2019).

Zobaczymy, na ile na papierze – a są takie obawy – zostanie optymistycznie brzmiące hasło chorwackiej prezydencji: „Silna Europa w trudnym świecie”. Zagrzeb określił cztery obszary, które będą dla niego strategicznymi priorytetami. Oto one: 1) „Europa, która rozwija”; 2) „Europa, która łączy”; 3) „Europa, która chroni”; 4) „Europa, która ma wpływ”. Trochę to brzmi jak Sienkiewiczowskie „sursum corda” dla Rzeczypospolitej. Na razie pierwsze koty za płoty. Na ile Chorwacja zaznaczy się bardziej trwale w historii półrocznych prezydencji krajów członkowskich, zobaczymy po 30 czerwca 2020 r.

Autor: Ryszard Czarnecki

Powrót

© FORUM S.A