Ukraińska rakieta Elona Muska

numer 2654 - 09.06.2020 ▶ Świat

Wielu analityków, obserwując historyczny start amerykańskiej rakiety SpaceX z kapsułą Crew Dragon, zauważyło podobieństwo pierwszej do ukraińskiej rakiety Zenit. I chodzi nie tylko o wygląd. Obie są dwustopniowe, używają tego samego rodzaju paliwa i mają prawie taką samą moc. Być może nie jest to przypadek, ponieważ w jednym z wywiadów twórca SpaceX Elon Musk stwierdził, że „Zenit jest prawdopodobnie najlepszą [rakietą] po naszych”.

Zenit, a także legendarny Satan powstały w czasach sowieckich w Jużmaszu (Południowych Zakładach Budowy Maszyn im. A. M. Makarowa) w ówczesnym Dniepropietrowsku. W szczytowym okresie zimnej wojny zatrudniano tam ponad 50 tys. osób.

Pierwszy start Zenitu odbył się w 1985 r. W kosmos wypuszczono 84 rakiety tego typu. Później jej zmodyfikowaną wersję wykorzystano w projektach szwajcarskiego przedsiębiorstwa astronautycznego „Sea Launch”. Bohater Ukrainy Wołodymyr Komanow, który był jednym z twórców Zenitu, uważał rakietę za najbardziej udaną pod względem układu i parametrów technicznych. Niestety od 2017 r. Jużmasz nie wyprodukował żadnej rakiety. Przemysł rakietowo-kosmiczny na Ukrainie powoli zanika. Jednak według członka Narodowej Akademii Nauk Ukrainy (NANU) Wołodymyra Seminożenki, kraj nadal ma szansę pozostać w klubie państw mających potencjał kosmiczny.

– Nie wykluczam, że nasz przemysł kosmiczny odrodzi się w przyszłości. Jest na to potencjał, np. międzynarodowe projekty „Antares” czy „Sea Start” z udziałem Ukraińców. Widzimy, że nawet takie kraje jak Stany Zjednoczone i Federacja Rosyjska realizują wspólne projekty od wielu lat. Poczynając od programu „Sojuz-Apollo”, a kończąc na obecnej współpracy w ramach Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (MSK). Dzisiejszy skład kosmonautów MKS również jest międzynarodowy – powiedział „Codziennej” akademik Seminożenko.

Z kolei pochodzący z Ukrainy właściciel amerykańskiej firmy Firefly Aerospace Max Polyakov uważa, że drugie życie ukraińskiemu programowi kosmicznemu mógłby dać prywatny kapitał. – W przeciwieństwie do Polski, na Ukrainie do 2020 r. tylko państwowe firmy mogły produkować i eksploatować rakiety nośne – mówi Polyakov. Jednak w styczniu br. Rada Najwyższa Ukrainy zniosła monopol państwowy na rozwój kosmosu.

Ekspert ds. gospodarczych Mychajło Krapiwko jest przekonany, że prywatny biznes może być jedynie partnerem państwa, nie zaś lokomotywą przemysłu kosmicznego. – Potrzebujemy programu państwowego ze stałym i wystarczającym finansowaniem. Program musi mieć charakter strategiczny i długotrwały. Pod uwagę trzeba wziąć specyfikę Ukrainy i brak portu kosmicznego – zaznaczył Krapiwko w rozmowie z „Codzienną”.

Również w opinii partnera operacyjnego firmy informatycznej IQusion Dmytra Priadki, dla przywrócenia Ukrainie statusu państwa z przemysłem kosmicznym, należy uruchomić program kosmiczny z należnym finansowaniem z budżetu państwa. – Ukraina jest jednym z pięciu państw na świecie, które mogą wykonywać pełny cykl produkcji rakiet. Istnieje infrastruktura naziemna do zarządzania kosmosem i wiedza specjalistyczna. Trzeba zamienić przedsiębiorstwa państwowe w tej branży w otwarte spółki akcyjne i uruchamiać projekty kosmiczne, bazując się na partnerstwie publiczno-prywatnym – powiedział ekspert „Codziennej”.

Akademik Seminożenko nie widzi sprzeczności między projektami publicznymi a prywatnymi. – Dziś trudno jest sobie wyobrazić, że prywatny biznes stworzy analog ukraińskiego kosmicznego Biura Konstrukcyjnego Jużnoje lub Jużmaszu. Wymaga to czasu i wysokich nakładów finansowych. Więc w większości projektów zamawiającym nadal jest państwo, samo lub we współpracy z firmami prywatnymi – podsumuje naukowiec.

W każdym razie bez zainteresowania państwa oraz inwestycji – państwowych i prywatnych – nie uda się odrodzić przemysłu rakietowo-kosmicznego Ukrainy.

Autor: Wołodymyr Buha

Powrót

© FORUM S.A