Transformacja ukraińskiego wolontariatu

numer 2671 - 30.06.2020 ▶ Świat

Ruch wolontariuszy wspierających wojskowych narodził się na Ukrainie spontanicznie latem 2014 r. Podczas gdy ochotnicy za cenę swojego życia bronili granic państwowych, wolontariusze przyjęli na siebie rolę państwa, wyposażając wojsko we wszystko, co niezbędne – od żywności do broni. Minęło sześć lat i wspomniany ruch jest uznawany za zjawisko unikatowe, choć z biegiem czasu zaszło w nim wiele zmian.

Ludowy Artysta Ukrainy (tytuł honorowy nadawany wybitnym twórcom sztuki teatralnej, kinowej i muzycznej) Anatolija Hnatiuk był aktywnym uczestnikiem Rewolucji Godności (listopad 2013 r. – luty 2014 r.). A wraz z początkiem tzw. operacji antyterrorystycznej w Donbasie aktor zaczął aktywnie pomagać ukraińskiej armii i ochotnikom.

– Chęć niesienia pomocy wojskowym w obronie ojczyzny nie zrodziła się nagle. Wszyscy widzieliśmy, że ochotnicy szli na front w klapkach i dresach. To był koszmar! Pomaganie im było dla mnie tak naturalne, jak oddychanie – wspomina Hnatiuk w rozmowie z „Codzienną”. Właściwie wszyscy członkowie rodziny aktora zostali wolontariuszami. Żona i teściowa Hnatiuka przygotowywały paczki żywnościowe dla żołnierzy: słoiki z miodem, ciasteczka. A potem artysta razem ze swoim synem wysyłali to wszystko na front. Według niego lato 2014 r. było momentem prawdy: czy jesteś człowiekiem, czy nie...

– Pewnego razu znalazłem przez Facebooka ciepłe bawełniane spodnie żołnierskie z magazynu bazy wojskowej w pobliżu miasta Dniepr. Praca bazy wówczas była zawieszona, lecz działali w niej spryciarze, którzy sprzedawali zapasy ochotnikom. Ale niech to będzie na ich sumieniu – mówi Anatolij.

Z jego słów wynika, że wolontariusze dzięki swojemu oddaniu nie pozwolili armii umrzeć z głodu ani zamarznąć. – Po dwóch latach Ukraina miała już zupełnie inną armię – wyposażoną w amunicję i broń – podsumowuje aktor.

Konsul wolontariusz

Witali Piwniak, konsul honorowy Republiki Litewskiej w Dnieprze, jest jednym z najbardziej aktywnych wolontariuszy wśród biznesmenów. Przy wsparciu rządu w Wilnie i ambasady litewskiej na Ukrainie realizuje on wyjątkowe projekty humanitarne mające na celu pomoc w rehabilitacji wojskowych i dzieci, których dotknęły skutki działań wojennych na wschodzie Ukrainy.

– Pamiętam bardzo dramatyczny moment. Przygotowywano pilną ewakuację ciężko rannych ukraińskich żołnierzy na Litwę. Po nich na Ukrainę specjalnie przyleciał samolot litewskich sił powietrznych. Strona litewska zgodziła się przyjąć wojskowych, mających ukraińskie paszporty wewnętrzne, ponieważ nie było czasu, by załatwić paszporty zagraniczne oraz wizy. Jednak ukraińska straż graniczna wstrzymała ich wylot z kraju. Sytuacja była trudna, ponieważ samolot wojskowy miał wyznaczony korytarz powietrzny na ograniczony czas, w ciągu którego maszyna musiała odlecieć. Z wojskowymi na pokładzie lub bez. Na szczęście ostatecznie udało się wysłać ludzi na rehabilitację –  opowiada „Codziennej” Piwniak. Jak mówi, od 2014 r. Litwę odwiedziło już 140 żołnierzy ukraińskich. Jednak projekt jest kontynuowany przy wsparciu ambasadora nadzwyczajnego i pełnomocnego Republiki Litewskiej na Ukrainie Mariusa Janukonisa, którego kadencja skończyła się niedawno.

Inicjatorem kolejnego, niezwykle ważnego projektu humanitarnego był poprzednik Janukonisa Petras Vaitiekūnas. Na zaproszenie strony litewskiej Wilno odwiedziło już 90 dzieci z Ukrainy. Każdego roku nowa grupa ukraińskich uczniów wyjeżdża na rok na Litwę. Dzieci mieszkają i uczą się w międzynarodowej szkole z rówieśnikami z 30 państw.

– Dla dzieci jest to wyjątkowa okazja, by poznać świat, zobaczyć w praktyce, czym są wartości demokratyczne, jak się je kształtuje i jak działają. Projekt pozwala dzieciom zapomnieć o okropnościach wojny, zmienić się – mówi Piwniak

Pozostało 50% treści.

Autor: Wołodymyr Buha

Wykup prenumeratę Powrót

© FORUM S.A